Oszustwo na „dietetyka”

https://mlrygyfcyl3q.i.optimole.com/cb:zJ5O.d246/w:auto/h:auto/q:mauto/f:best/https://retromedia.pl/wp-content/uploads/2021/03/retromedia-pl-agencja-kreatywna-torun-oszustwo-na-grubego-kotleta.jpg

Geneza i schemat

Schemat jest bardzo prosty. Ktoś prosi o pomoc w schudnięciu i w komentarzach dostaje odpowiedź, która z reguły linkuje do „grupy wsparcia” i przy okazji możemy zobaczyć zdjęcie, na którym jest osoba polecająca, która magicznie schudła. Oczywiście dzięki polecanej grupie.
To oszustwo było bardzo łatwe do wyłapania, bo wiele osób zadawało w postach dokładnie to samo pytanie. Treść była identyczna, bo zgadzała się nawet ilość kropek i przecinków, a czasem nawet tło posta. Podejrzewam, że albo robiły to boty z przejętych lub fejkowych kont, lub osoby dostawały gotowy tekst do wklejenia za jakieś profity – być może pieniądze lub „super mega epicko-zajebistą promocję” na jakiś szarlatański specyfik do spalania kalorii.
W ogóle to modus operandi – i piszę tu na podstawie własnych obserwacji – został zapożyczony od ludzi, którzy robili „marketing” aplikacjom randkowym. Tu model też był prosty i bardzo podobny. Jakaś osoba z konta, gdzie na profilowym zdjęciu widniała przepiękna dziewczyna (zdjęcie często kradzione z Instagrama) pytała, czy ktoś może jej polecić jakąś stronę lub aplikację, bo Tinder i Badoo jej się znudziły. Po dosłownie minucie z innego konta ktoś polecał jakieś cudowne rozwiązanie do pobrania z Google Play albo adress www. Dalej autorka wyłączała komentowanie i tyle z marketingu.
Autorzy przekrętów „na kotleta” poszli dalej i nie blokują komentarzy i pozwalają rozmawiać ludziom, bo w tym wariancie często kilka osób – niby przypadkiem – podsyła to samo rozwiązanie, czyli link do danej grupy. Wygląda to bardziej naturalnie, jakby wplecione w normalne rozmowy – taki swoisty dowód społeczny.
Jednak taka wersja przekrętu też się wypaliła i ostatnio wyewoluowała do wariantu, gdzie prosi się o pomoc dla dziecka i taką historię opiszę wam w kolejnym akapicie.

Pani O. martwi się o chrześniaka…

retromedia-pl-agencja-kreatywna-torun-pani-o-martwi-sie-o-chrzesniaka
fot.screen za FB

Na potrzeby tego artykułu nazwijmy autorkę facebookowego posta jako Pani O. Jak widzicie powyżej Pani O. martwi się o chrześniaka, bo pozornie ma nadwagę i jak mu tu pomóc. Tutaj działa bardzo podobny schemat jak z osobami, które znalazły czyjąś kartę bankomatową i zamiast ją zanieść do instytucji, która ją wydała to wklejają zdjęcie karty na FB i szukają właściciela przy okazji ujawniając dane karty…
Oczywiście ten wpis z chrześniakiem był zamierzony, bo nie oszukujmy się – każda rozsądna osoba nie powinna szukać pomocy dla otyłego dziecka na forum publicznym tylko u lekarza lub dietetyka. Jednak wiele osób powiela „syndrom karty bankomatowej” i uważa, że tutaj – na social mediach – uzyskają porady na wszelakie życiowe problemy, a przy okazji są chętni pomóc często nie znając się na dziedzinie, którą porusza dany problem. Swoją drogą od razu widać, że to oszustwo, bo samo pobieżne sprawdzanie zdjęcia z posta w Google Image zwraca wynik w postaci linków do innych stron, co świadczy, ze zdjęcie zostało pobrane z internetu i umieszczone przez oszustów na potrzeby socjotechniki.

retromedia-pl-agencja-kreatywna-torun-gruby-chrzesniak-podobne-obrazy-google-image
fot. screen z Google Image

Kolejnymi aspektami, które świadczą, że post jest oszustwem, możemy znaleźć bezpośrednio w samym profilu autorki, np. w jej zdjęciu profilowym, który na 99% pochodzi ze strony thispersondoesnotexist.com, na której sztuczna inteligencja generuje obrazy osób, które nie istnieją. Dodatkowo pod samym zdjęciem profilowym w komentarzach można znaleźć „podziękowania” od losowych osób za przyjęcie do znajomych mimo braku relacji w realnym życiu. Nie trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć, że w taki sposób – ilością znajomych – uwiarygadniają się fejkowe profile.

Przy okazji zwróćcie uwagę ile jest komentarzy pod postem ze zdjęciem „chrześniaka”! Między nimi są trzy odpowiedzi – jak w powyżej opisywanych schemacie – z linkiem do grupy i trikowym zdjęciem, które ma uwierzytelnić pomoc grupy.

Pani A. pomoże chrześniakowi.

retromedia-pl-agencja-kreatywna-torun-pani-a-pomoc-dla-chrzesniaka
fot. screen z FB

Mniej więcej po dniu lub po dwóch pojawia się pierwszy komentarz Pani A., która martwi się o chrześniaka Pani O. i od razu linkuje do „grupy wsparcia” oczywiście zaczynając zdjęciem z festiwalem optycznych tricków. Jak zwykle na takich zdjęciach jest wyraźna różnica świateł i po lewej światło ze świeczek na torcie (i być może z marną lampą aparatu telefonu). Do tego dochodzi ciasny kadr z pozą pod katem na 3/4 – czyli jest wyraźne wydatniejszy brzuch – i sukienka w paski, która wyraźnie podkreśla puszyste kształty i cienie. Oczywiście musi być też ciemniejsze tło, żeby to co opisałem było bardziej kontrastowe i wyraźniejsze. Na koniec tort, który ma działać na wyobraźnię jako ten zły sprawca otyłości.
Co dostajemy zatem po prawej stronie? Dalszy kadr, który jednoznacznie sprawia, ze osoba na prawym zdjęciu jest mniejsza. Wyszczuplająca poza z boku z prawdopodobnie wciągniętym brzuchem i jaśniejszym światłem, gdzie cień jest tylko z jednej strony – zwróćcie uwagę, że tym razem jest daleko od brzucha. Do tego dochodzą jednostajne kolory ubrań i już „jesteśmy 10 kg lżejsi”…
Co ciekawe jedna osoba wprost mówi autorce komentarza, że to reklama i nie dostaje odpowiedzi, ale zaraz z odsieczą pojawia się inna Pani, która wychwala autorkę komentarza, czyli Panią A.

Pani K. jest żywym przykładem.

retromedia-pl-agencja-kreatywna-torun-pani-k-zywy-przyklad
fot. screen z FB

Tego samego dnia w gąszczu komentarzy pojawia się kolejne polecenie tej samej grupy i kolejne zdjęcie na dowód. Pani K. jest dokładnie tą sama osobą, która musiała swoim autorytetem wspomóc Panią A., ale wracajmy do zdjęcia.
Standardowo zdjęcia o różnym rodzaju oświetlenia, kadru i różnym tle – po lewej oczywiście ciemniejszy background i ciaśniejsza fotografia, która ma optycznie uwydatnić rozmiar jaki kiedyś rzekomo reprezentowała Pani K. Do tego dochodzi ubranie, czyli sukienka, która w naturalny sposób jest szersza niż spodnie. Co ciekawe Pani K. – samozwańczy żywy dowód – praktycznie stosuje tą samą pozę, żeby zdjęcia były porównywalne, ale oczywiście kadry robią swoje. Dodatkowo trick na zdjęciu po prawej z obcisłymi ubraniami o jednolitych ciemnych kolorach ma udawać efekt schudnięcia. Warto jeszcze zwrócić uwagę, że na zdjęciu po lewej była bardziej „oklapła fryzura”, a po prawej już taka postawiona, co ma optycznie nadać więcej wzrostu i wyszczuplić. Wcale mnie nie dziwią te dwie reakcje XD…

Pani M. też poleca.

retromedia-pl-agencja-kreatywna-toru-pani-m-tez-poleca-grupe
fot. screen z FB

To był trzeci komentarz, który pojawił się tego dnia i polecał tę samą grupę do ratowania zdrowa chrześniaka Pani O. i oczywiście autorka dokleiła swoje zdjęcia jako dowód słuszności rekomendacji. Tutaj na zdjęciach jest trochę inny algorytm, bo Pani używa ciaśniejszego kadru po prawej i zaraz do niego wrócę i wytłumaczę wam dlaczego. Jednak teraz zobaczcie zdjęcie po lewej. Ciemniejsze tło, wzorzysta sukienka – szersza od spodni – podkreślająca kształty i rozwiana przez wiatr, co automatycznie czyni całą sylwetkę autorki komentarza bardziej pulchną.
Oba zdjęcia chyba mają naturalne światło, ale ubranie po lewej przez swój ciemny kolor automatycznie „wyłącza” cienie. Wrócę teraz do kadru po prawej stronie. Jest ciaśniejszy, bo Pani zastosowała trick ze zdjęciem lekko z góry, które ustawia biodra w dalszym planie automatycznie robiąc je węższymi, co optycznie Panią wyszczupla… Stary numer modelek z Instagrama.

Słowem podsumowania

Nie wiem jak w ogóle działa ta grupa, bo się do niej nie dodałem – szkoda mi czasu – ale po profilach Pań polecających można wywnioskować, że chodzi o jedną z firm cateringowych z Poznania, która chwali się dietami cud. Taki sposób marketingu podobny do niektórych firm MLM, które obiecują Ci zarobki rzędu 5000 zł na miesiąc za leżenie na kanapie.
Jedno wiem na pewno, że Panie być może coś tam schudły, ale swoje wyniki musiały tunningować tanimi i żałosnymi trikami optycznymi. Jak ktoś miał do czynienia z fotografią albo uważał na lekcjach fizyki o optyce, to będzie odporny na takie sztuczki, ale jak widzicie pod tym oszukańczym postem są 84 komentarze i tylko dwie osoby odkryły, że to przekręt. Jeśli też chcesz być odporny na takie wpisy, to zapamiętaj klika rad:
– pamiętaj, że fotografia to dwuwymiarowy rzut tego co obiektyw „widzi” w przestrzeni 3D, a to stanowi bardzo spore pole do manipulacji
– pamiętaj, że różne światła dadzą inny efekt (np. Twoje włosy mają inny kolor w świetle ledowym, a inny w dziennym)
– pamiętaj, że zdjęcie „przed” z reguły jest przypadkowe, a „po” jest pozowane z pełnym makijażem, nową fryzurą i wyjściowym ubraniem i to zdradza zamiary autora
– sprawdzaj pochodzenie zdjęć przez Google Image.

Find this content useful? Share it with your friends!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *