“SPRZEDAWCA STAŻYSTA”, KTÓRY SPRZEDAŁ WIEŻĘ EIFFLA

Victor-Lustig-generowany-przez-AI

Zastanawialiście się kiedyś, ile trzeba mieć inteligencji, talentu i charyzmy, żeby ogarniać blisko czterdzieści tożsamości, znać biegle siedem języków, oszukać samego Ala Capone (i przeżyć) oraz sprzedać Wieżę Eiffla dwukrotnie jako złom? Jeśli nie, to zapraszam was do lektury o jednym z najlepszych arcyłgarzy wszechczasów – Victorze Lustigu.

Do dzisiaj nie wiadomo, ile Lustig ma na koncie malwersacji oraz ile osób oszukał. W zasadzie nie wiadomo, czy w ogóle nazywał się Lustig. Źródła są zgodne co do daty urodzin, czyli stycznia 1890 roku, ale tożsamość jest podawana różnie. Jedni twierdzą, że nazywał się Victor Lustig, na świat przyszedł w Hostinné w dzisiejszych Czechach, a ówczesnym Cesarstwie Austro-Węgierskim i był synem burmistrza tego miasta. Inni podają, że nazywał się Robert V. Miller, a swój żywot rozpoczął w biednej chłopskiej rodzinie, gdzieś na pograniczu polsko-czeskim. Warto wspomnieć, że w owym czasie, kiedy miał się urodzić Lustig, szalała pandemia grypy (1889-91) i ułatwiała kradzież tożsamości jakiejś ofierze wirusa z tamtego okresu. Niezależnie gdzie urodził się Lustig, to na pewno jego postać pojawia się 19 lat później w Paryżu, gdzie oddawał się karcianemu hazardowi z takimi sukcesami, że postanowił zostać zawodowym kanciarzem i oszustem. W międzyczasie poznał też masę kobiet, z czego jedna znajomość skończyła się blizną na policzku, której autorem był zazdrosny absztyfikant jednej z pań.

Victor Lustig (mirror.co.uk)
Victor Lustig (mirror.co.uk)

Pan hrabia

Pierwszy większy sukces w oszukańczej karierze naszego antybohatera, a do którego historycy są zgodni, przyszedł na statkach rejsowych między Nowym Jorkiem a francuskimi miastami w okresie poprzedzającym I WŚ. Prawdopodobnie wtedy stworzył postać hrabiego Wiktora Lustiga, który był zawsze dobrze ubrany, szarmancki i pozbawiony egocentryzmu oraz nonszalancji, tak charakterystycznych dla ówczesnej arystokracji. Właśnie tym stylem bycia zdobywał sobie uznanie i sympatię osób, które niebawem stawały się jego ofiarami, bo wyciągał od nich pieniądze na różne nieistniejące cele. Najczęściej potrzebował na sztukę na Broadway’u, a o wystawianiu sztuk wiedział sporo, bo uczył się od Juliusa „Nicky’ego” Arnsteina, męża słynnej nowojorskiej aktorki Fanny Brice. Swoją drogą, sam Nicky też był oszustem (przez co rozwiodła się z nim pierwsza żona), więc nauka Victora nie kończyła się tylko na Broadway’u.

Maszynka do robienia pieniędzy

Interes z liniowcami szedł bardzo dobrze, ale okazało się, że wojna pokrzyżowała plany, i już nie dało się tak łatwo wyławiać naiwnych bogaczy. Dlatego Lustig po 1914 roku osiadł w Kansas i szykował się do nowego przekrętu. Wymyślił genialny i prosty plan. Zlecił pewnemu stolarzowi wykonanie mahoniowej skrzynki, która miała być maszynką do robienia pieniędzy za jedyne 30 tys. dolarów, a sprzedawał ją na specjalnych prezentacjach. Owe pokazy polegały na wsunięciu pustej kartki w jedną szczelinę, a z drugiej strony po 6 godzinach „produkcji” wychodził banknot 100-dolarowy, który Lustig potem uwierzytelniał w prawdziwym banku, wpłacając gotówkę na swoje konto bez najmniejszych pretensji ze strony kasjera. Podobno były osoby, które chciały kupić cudowne ustrojstwo, tzw. Rumanian Box, przed końcem produkcji „pieniąszków”, ale po koniecznym czasie i show w banku – Lustig miał z reguły masę chętnych kupców. Zwykle z maszynki wychodziły tylko 2 lub 3 prawdziwe banknoty, czym oszust kupował sobie czas. Dlatego zanim kupcy zorientowali się, że są lżejsi o 30 tysięcy dolarów, po krętaczu zostawały już tylko białe kartki, które potem wypluwało „cudowne” ustroistwo.

Ofiary też nie za bardzo mogły zgłosić się do służb, bo wedle ówczesnego prawa popełniały przestępstwo, więc oskarżając Lustiga z automatu „kreciły bata” na siebie.

Kopia maszynki do “robienia pieniąszków” (awesomestories.com)
Kopia maszynki do “robienia pieniąszków” (awesomestories.com)

Wśród klientów Lustiga był nawet jeden przedstawiciel prawa, który ruszył w pogoń za łgarzem. Wytropił oszusta w Chicago, ale ten mu wmówił, że policjant nie umie obsługiwać tego cudownego wynalazku i w ramach zadośćuczynienia podarował mu plik pieniędzy. Oficer uwierzył, ale banknoty z odszkodowania z czasem okazały się fałszywkami.

Na długo przed cinkciarzami

Lustig nie mógł w nieskończoność proponować lewych drukarek pieniędzy, chociaż zapewniały mu poniekąd bezkarność, gdyż ofiary same popełniały przestępstwo, naiwnie nabywając „skarbonki”. Dlatego następnym wymyślnym „wciskanym kitem” była akcja w Montrealu, gdzie za 30 tys. dolarów Lustig obiecał pewnemu biznesmenowi, że dla niego ustawi wynik gonitwy koni. Oczywiście biznesmen nie zobaczył oczekiwanych wyników, wygranych pieniędzy ani naciągacza.

Jeden z listów gończych FBI za Lustigem z lat 20-tych. (legaltechnique.org)
Jeden z listów gończych FBI za Lustigem z lat 20-tych. (legaltechnique.org)

Potem hochsztapler wrócił do Stanów do Missouri i przybierając tożsamość Roberta Duvala wymienił ze skąpym bankierem z American Saving Bank akcje Liberty warte 32 tys. dolarów na 10 tysięcy dolarów w gotówce i akt własności zrujnowanej farmy. Bankier myślał, że robi bardzo korzystną transakcję, ale nie zauważył, że Duval podmienił prawdziwe akcje na puste kartki i kilka prawdziwych udziałów na wierzchu – coś, co potem w podobny sposób robili cinkciarze z PRL podczas wymiany walut, czyli tzw. numer na owijkę lub na gumkę. Wracając do sprawy Lustiga – kiedy bankier zorientował się, że padł ofiarą pospolitego szwindla, po Duvalu nie było już śladu. Jednak bankier wynajął detektywa, który namierzył Lustiga i aresztował go „obywatelsko” aż do przybycia właściciela banku. Jednak Lustigowi dzięki swojemu „wdziękowi” znowu nie spadł włos z głowy. Przekonał on bankiera, że gdy ten postawi mu zarzuty, to wyjdzie na jaw, że on też złamał prawo i być może, oprócz odpowiedzialności karnej, straci klientów banku i majątek. Bankier zrozumiał swój błąd, dał Lustigowi jeszcze 1000 dolarów za milczenie, i Panowie pożegnali się w zgodzie. Podobne akcje z akcjami Lustig powtórzył kilkadziesiąt razy, i za każdym razem również udawało mu się uniknąć stanięcia przed wymiarem sprawiedliwości.

Sprzedam tanio Wieżę Eiffela

Chyba nasz szachraj poczuł, że amerykańska naiwność jest już trochę wyeksploatowana, bo postanowił około 1925 roku przenieść się z rodziną do Paryża. We Francji nie działo się ciekawie. Rządy zmieniały się jak rękawiczki, a Paryżanie w wypowiedziach dla prasy narzekali na drogie utrzymanie Wieży Eiffla, która nawet w tym okresie stawała się billboardem, żeby jako tako na siebie zarobić.

Wieża Eiffla 1925 r. (mirror.co.uk)
Wieża Eiffla 1925 r. (mirror.co.uk)

Lustig postanowił to wykorzystać i zaczął planować swój najsłynniejszy „numer”. Trochę pomyślał i razem z innym oszustem, Danem Collinsem, postanowili zorganizować tajne spotkanie w prestiżowym hotelu Hotel de Crillon dla 6 firm z Paryża, celem sprzedania Wieży Eiffla, której rzekomo władze chciały się pozbyć jako złomu. I tak Lustig został zastępcą dyrektora generalnego Ministerstwa Poczt i Telegrafów, a Collins jego osobistym sekretarzem jako Franco American

Przybyłym biznesmenom Lustig oznajmił, że Wieża Eiffla jest droga w utrzymaniu, tym bardziej przy jej opłakanym stanie technicznym, i władze postanowiły ją sprzedać prywatnej firmie w cenie złomu. Oczywiście, biorąc pod uwagę poruszenie opinii publicznej – cała akcja ma status najwyższej tajności, a oferty muszą wpłynąć do dnia następnego. Po tajnym spotkaniu „zastępca dyrektora generalnego” zabrał wynajętą limuzyną przedsiębiorców na inspekcję konstrukcji, a potem przypomniał o zachowaniu tajemnicy i terminie wpływania ofert. Zanim inspekcja się skończyła, Lustig wiedział, że przyjmie jedynie ofertę od początkującego handlowca André Poissona, który naiwnie myślał, że posiadanie Wieży Eiffla umieści go w biznesowej pierwszej lidze Paryża, a być może i Francji.

Paradoksalnie, dodatkowo sprzeciw żony Poissona ułatwił pracę Lustigowi, który zorganizował dodatkowe spotkanie z państwem Poisson, żeby zbić obiekcje kobiety. Na samym wstępie kuglarz powiedział gosciom, że państwowe uposażenie nie starcza mu na godne życie, dlatego chciał sprzedać Wieżę Eiffla z zachowaniem konspiracji, bo i tak władze Paryża miały z nią problem. André Poisson odebrał to jako propozycję korupcji od „urzędnika państwowego” i prócz ceny za wieżę dopłacił odpowiednią kwotę „pod stołem”. Zanim młody biznesmen zorientował się, że został oszukany i upokorzony, „dyrektor” razem z „asystentem” siedzieli już w pociągu do Wiednia. Oczywiście, typowo dla ofiar Lustiga, i tym razem ofiara nie powiadomiła policji.

Szachraj Lustig razem z kompanem nie zabawili długo w stolicy Austrii, bo już po miesiącu wrócili do Paryża, aby sprzedać… Wieżę Eiffla ponownie. Tym razem zaproszone grono właścicieli firm nie dało się nabrać i powiadomiło policję, ale i tym razem Lustig znowu uciekł, choć jego towarzysza przekrętów udało się złapać

Al Capone i Bille Mae Sheible

Po powrocie do USA na swojej drodze naciągacz spotykał różne ofiary, ale jedną z bardziej charakterystycznych był sam słynny mafiozo Al Capone, którego Lustig przekonał do „pożyczenia” 50 tysięcy dolarów, które Lustig w określonym czasie miał podwoić. Kiedy minął wyznaczony termin, skruszony kanciarz przyznał się gangsterowi, że go oszukał. Al Capone oczarowany jego „uczciwością” darował mu życie i dodał do tego 5000 dolarów. Lustig jest prawdopodobnie jedyną osobą, która próbowała oszukać samego Ala Capone, przeżyła i jeszcze na tym zarobiła!

Al Capone (ciekawostkihistoryczne.pl)
Al Capone (ciekawostkihistoryczne.pl)

Chociaż w przestępczym procederze dopisywało Lustigowi szczęście, to w miłości bywało różnie. Mimo że od 1919 roku miał żonę Robertę, szukał szczęścia u boku innych kobiet. Kiedy w 1926 roku uciekał z Paryża do USA, żeby powrócić do sprzedaży inflacyjnych pudełek, poznał swoją kochankę Bille Mae Sheible, z którą potem był w długoletnim związku. Kiedy o istnieniu Bille dowiedziała się żona Lustiga, postanowiła wziąć z nim rozwód, żeby za chwilę… znowu stanąć z Lustigiem na ślubnym kobiercu – aby ponownie przyłapać „pana młodego” ze starą kochanką w hotelu. Hochsztaplerska „Moda na sukces”!

Secret Service wkracza do akcji

Victor Lustig z agentami Secret Service (mirror.co.uk)
Victor Lustig z agentami Secret Service (mirror.co.uk)

W połowie lat 30-tych Lustig postanowił już zakończyć typowy dla niego oszukańczy biznes, a nowym projektem było wprowadzanie fałszywych dolarów do obiegu, co wydawało się łatwiejsze niż wciskanie ludziom akcji „na gumkę” albo miniaturowych manufaktur pieniędzy. Do nowego pomysłu potrzebował kompana i razem z niejakim Tomem Shawem zbudował matrycę do podrabiania pieniędzy, a w niedługim czasie Panowie wprowadzili do obiegu fałszywe 1 milion dolarów.

Secret Service, odpowiedzialne za ochronę prezydenta USA i narodowej waluty, nie mogło na to przymknąć oka, i po pewnym czasie – dzięki cynkowi od Billie, która była zazdrosna o inną kobietę – namierzyło Lustiga, którego ostatecznie aresztowano w Nowym Jorku. Podczas przeszukania znaleziono kluczyk, który pasował do skrytki umiejscowionej na stacji metra Time Square, a w niej ujawniono około 50 tysięcy podrobionych dolarów. To wystarczyło, żeby postawić Lustiga w stan oskarżenia. Jednak Secret Service nie cieszyło się długo sukcesem, ponieważ kilka dni przed procesem arcyłgarz uciekł z Federalnej Izby Zatrzymań, zjeżdżając po linii zrobionej z prześcieradła. Taki widok nie mógł nie przykuć uwagi przechodniów, dlatego Lustig podczas ucieczki udawał, że… myje okna więzienia.

Szczęście nie mogło wiecznie trwać i już po 27 dniach Lustig trafił do aresztu w Pittsburghu w stanie Pensylwania, gdzie przyznał się do oszustw oraz fałszowania pieniędzy i trafił do słynnego więzienia Alcatraz w Zatoce San Francisco, gdzie od kilku lat siedział jego kolega… Al Capone.

Teczka Victora Lustiga⁄Roberta V.Millera ze szpitala, gdzie zmarł (mirror.co.uk)
Teczka Victora Lustiga⁄Roberta V.Millera ze szpitala, gdzie zmarł (mirror.co.uk)

Victor Lustig nie zdołał oszukać losu i zmarł na zapalenie płuc 11 marca 1947 roku o godzinie 8:30 po przewiezieniu z zakładu karnego do Centrum Medycznego Dla Więźniów Federalnych w Springfield w stanie Missouri. W akcie zgonu zapisano zawód… sprzedawca stażysta.

Akt zgonu Lustiga (smithsonianmag.com)
Akt zgonu Lustiga (smithsonianmag.com)

Dekalog oszusta

Co ciekawe, Lustig nie zasłynął tylko jako „sprzedawca stażysta”, który sprzedał wieżę Eiffla czy hochsztapler, który przeżył spotkanie ze słynnym mafiozem Al Capone, ale też jako domniemany autor często przytaczanego kodeksu oszustów, który brzmi tak:

  1. Bądź cierpliwym słuchaczem (nigdy nie mów szybko, daj innym się wypowiedzieć najpierw).
  2. Nigdy nie wyglądaj na znudzonego.
  3. Poczekaj, aż inni wyjawią swoje poglądy polityczne, a potem zgódź się z nimi.
  4. Niech twój rozmówca pierwszy ujawni swoje poglądy religijne, powiedz, że masz takie same.
  5. Nawiązuj w rozmowie do seksu, ale nigdy go nie proponuj, chyba że osoba wykazuje silne zainteresowanie.
  6. Nigdy nie rozmawiaj o chorobach, chyba że to jakiś specjalny problem.
  7. Nigdy nie wtrącaj się w życie osobiste danej osoby (sama powie ci w końcu wszystko).
  8. Nigdy się nie przechwalaj (zachowuj się jakby twoja ważność była oczywista).
  9. Nigdy nie bądź zaniedbany.
  10. Nigdy się nie upijaj.

Niezależnie od tego, czy dzisiejsi oszuści działają w cyberprzestrzeni czy bardziej w analogowych płaszczyznach, taki Dekalog Oszustów jako instruktaż ułatwia im znacznie sprawę, bo jest – jakby nie patrzeć – ponadczasowy. I taki właśnie ślad w historii pozostawił po sobie Victor Lustig.

Find this content useful? Share it with your friends!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *